wczoraj zobaczyłem wyniki z Matematyki dyskretnej i dostałem
2
i to jak było napisane bez możliwości poprawiania się..
dość nieciekawa perspektywa...
dziś zachodze po to
2 i... i Pani pokazuje mi prace..
mówi ze tutaj nic nie znalazła, ze tutaj są same bzdety
(ale daje mi prace do obejrzenia)
wpisuje w tym momencie
2 i oddaje mi index...
mówi że moge coś z tego wytłumaczyć jak chcę, wiec zaczynam
po minucie (no może po dwóch) Ona zaczyna czaić co ja tutaj lcize
rozkłada moje (chyba) 4 kartki A3 (a moze 5 kartek)
i mówi że to naprawde ma sens... że sa niby błedy rachunkowe troche
ale to sie da zrozumieć i to ma sens....
bierze index i... i wstawia bez namysłu
3 i...
i mówi że musi mnie z teorii zapytać :(
wiec ja że przyszedłem na luzaka to zdejmuje kurtke, zdejmuje plecak
(albo odwrotna kolejnosć ale to nie ważne teraz)
dostaje do rozwiązania przykład... nic w sumie nie napisałem...
miałem przyjść za 2 godziny

przychodze za jakieś 3 - 4 godziny
wchodze jeszcze po sporym czekaniu w kolejce, dostaje kolejny przykłąd
znowu "tone" ale... ale Pani powiedziała mi że mi ufa, oddała mi index z ową
3ką
i omówieni jesteśmy na poniedziałek na około 9-10 rano....
no fajnie mam nadzieje że zdam
swoją drogą podobnie miałem z językami formalnymi
ale tam tylko była kwestia wpisania niewpisanych do protokołu punktów

całe szczęście że sie upomniałem, mam
3,5 zamiast
2
jak to teraz czytasz to prosze pomódl się choć chwile za mnie