no właśnie, wczoraj "zdechł" mi monitor :(
lipa całkiem przyjmując że mam poważne plany ponadrabiania zaległości w pracach domowych na studiach... no ale... wpadłem na pomysł że może bezpiecznik... :mysli: i okazało się że żeczywiście bezpiecznik

zawatowałem go drutem (przylutowałem chamsko nie za gruby drucik do bezpiecznika) i odziwo wszystko działa :)

ciekawe tylko czy bezpiecznik się spalił "bo tak"...
czy mi siada monitor bo (chyba...) przetwornica wysokiego napięcia piszczy ze aż eb boli...
może pobiera prąd w nienominalnych ilościach... :?:

no cóż puki co działa a to najważniejsze